Czar par!

Idąc dziś na spacer obserwowałem pary, które mijały mnie z przeciwnego kierunku i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że byłbym w stanie zaszufladkować i ocenić prawdziwe, a nie dymane powody ich funkcjonowania, w przypadku prawie każdej z nich. Już pierwsze obserwacje zachowań, miny, mowa ciała, umożliwiają podłączenie układu do odpowiedniego schematu, a prawda, oczywista prawda staje się pewna i jasna, niczym to, że każdy z nas umrze. Przy okazji, czy znacie może antidotum, gdy ktoś zabrnął za daleko i widzi rzeczy wyłącznie takimi jakie są, a nie takimi jakimi je przedstawia nasza jaźń? Chyba znów rozumiem Tomka, choć może antycypuję, bo on nigdy o tym nie wspomniał, co nie znaczy, że nie rozważał? Może znów perły przed wieprze? Kto wie?

Temat dzisiejszych rozważań, to obalenie mitu większości „udanych” relacji, które widzimy obok, stawianych zresztą jako wzór. Oczywiście zarówno ja, jak i Ty ze strachu chcemy wierzyć, że bajki o facecie z brodą i jego synu chodzącym po wodzie, są prawdziwą stroną ziemi, tej ziemi, jednak ja, jako stara qtwa, jestem zmuszony po połknięciu cholernej czerwonej tabletki, zmusić Cię do myślenia, bez względu na ból, jaki mogę tym co piszę wywołać. Przejdźmy zatem do rzeczy, mimo iż już wydaje Ci się, że koleś bredzi, albo jest pustym, emocjonalnym kaleką i niedojrzałym gnojkiem.

Przede wszystkim drogi Przyjacielu, jeśli masz odwagę podbić do jakiejś kobiety z zamiarem innym niż chwila rozmowy, to znaczy ni mniej, ni więcej w języku natury, że jej SMV jest co najmniej na Twoim poziomie. Kobiety, które wydają Ci się poza zasięgiem, albo wzbudzają strach przed podejściem, mają SMV dużo wyższe od Ciebie. Co to znaczy? Ano to, że natura, jako nasza matka, a raczej macocha co to da jeść, póki nas potrzebuje a później wygna na mróz, zadbała o to, żeby tylko najlepsze geny z jej punktu widzenia się reprodukowały. Oczywiście schemat ten został zakłócony poprzez rozwój cywilizacji i pozorną zmianę postrzegania rzeczywistości, zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Czemu? A bo w tych sprawach ciągle rządzi podświadomość, czyli tak zwany gadzi umysł, zamiast świadomości, która tak naprawdę decyduje o tym, co osiągniesz w życiu w rozumieniu stada.  Przypominam, że z punktu widzenia natury poza prokreacją i ciągłym doborem, z jej punktu widzenia najlepszych genów, nie liczy się NIC, a już coś takiego, jak Twoja satysfakcja, czy spełnienie jest w ogóle bez znaczenia. Myślisz, że to nie ważne? Ha! Mistrzu! Będąc de facto bio-robotem, wszystko co robisz poza tą sferą, jest czystym aktem hiperkompensacyjnym, a to znaczy tylko tyle i aż tyle, że możesz osiągnąć jakąś tam satysfakcję w odbiorze rzeczywistości i namiastkę chwilowego spełnienia (znasz ten stan, gdy odbierałeś nowe BMW od Smorawińskiego), tylko wówczas, jeśli uda Ci się zakopać podświadomość tak głęboko, jak to możliwe, przy czym wystarczy, że na przykład, zaczniesz studiować filologię przyrody nieożywionej, jako atrapę tego, czego naprawdę chcesz,a po pewnym czasie zostaniesz nawet profesorem zwyczajnym uniwersytetu w Zurichu, w swojej specjalizacji i wracając kiedyś tam przez Hamburg, spotkasz się z poważnym IOI (sygnał zainteresowania) ze strony wytatuowanej troglodytki na dwunasto centymetrowych szpilkach , która pociąga Cię na poziomie podświadomym. Oczywiście, Twoja inteligencja i znajomość głównych prawd wiary (tych prawdziwych, a nie dymanych na potrzeby ziemi, tej ziemi), może sprawić, że ją odprawisz, ale natychmiast, gdy wrócisz do domu, zamkniesz się w łazience i zamiast zerżnąć zdrowo ogoloną na marchewę rudą feministkę (czyli własną żonę), zwalisz konia pod tę, przez chwilę widzianą dziewczynę a w ostateczności zrobisz to ze ślubną, mając przed oczyma wyobraźni właśnie tę cholerną troglodytkę. Skoorwiały świat, czyż nie? Jasne, że tak, jest to zresztą kolejny dowód na to, że jedyne czym jesteś, to inkubator reprodukcyjny i konglomerat popędów, które nie służą Tobie, jako człowiekowi, tylko machinie kopiującej i mieszającej geny niczym stara pralka Frania Twojej babci przechodzoną bieliznę dziadka. Teraz możesz sobie dorobić do tej ideologii etykietkę sukcesu, w postaci tytułu naukowego, nowego auta, działki na klifie, ale to będzie wyłącznie Twoja projekcja i chwilowy stan poczucia spełnienia, za który musisz zawsze zapłacić ogromnymi kosztami, przy czym wszystko co zdobędziesz w ten sposób, bez spełnienia w relacji, będzie Cię cieszyć tylko przez chwilę, po czym stanie się zwykłą rzeczą.

Spójrz teraz z perspektywy tej oto kobiety, sterowanej popędami w stopniu niewspółmierne większym niż Ty. Gadałeś jej tak fajnie o powstaniu ziemi, tej ziemi i ona byłaby gotowa obciągnąć Ci z połykiem w toalecie portu lotniczego, ale Ty już czujesz, że te jej tatuaże, to coś, co tylko chwilowo zapewni Ci pełen wzwód (czego nie miałeś z żoną od roku),jednocześnie w perspektywie czasu, sprawi swą archetypową strukturą to, że zapomnisz o niej szybciej, niż o wspomnianym BMW, które zresztą sprzedałeś za pół ceny, bo akurat kurs akcji się sypnął, a trzeba było zapłacić ratę za dom nad jeziorem Bodeńskim, co by marchewa nie trzeszczała, że musi mieszkać z plebsem. Dalczego tak jest? Przecież ona Cię tak pociąga? Bo natura chce żebyś się rozmnażał i aby to osiągnąć wymaga od Ciebie kopulacji z tak dużą liczbą kobiet, jak to tylko możliwe. Czy już wiesz, czemu już Ci tak bardzo nie zależy na tej pięknej niuni w łóżku, która właśnie tak słodko oddycha? Już ją masz, czas na kolejną. To jest prawdziwy dramat ludzi myślących i jeśli kiedyś się z spod tego uwolnimy, to będzie to największe osiągnięcie ludzkości w historii życia na ziemi, tej ziemi. Czemu? Bo to klucz do satysfakcji z życia, głęboko schowany, tak aby dostęp do niego mieli nieliczni.

Wszystko co ma znaczenie na ziemi, tej ziemi, będącej kawałkiem skały pędzącej przez wszechświat, jest oparte na genotypie. Jeśli go masz, możesz mieć totalnie wywalone na to kim jesteś, co myślisz, kogo sobą reprezentujesz, co robisz itp. Wówczas dla płci przeciwnej wystarczy, że będziesz obecny, a Twoja atencja stanie się sama z siebie nagrodą, stąd te liczne dramaty, gdzie pan pije, bije, a kobieta o fizjonomii miss Polski siedzi w domu i lepi pierogi, czy pan w okularach jak denka od butelek, pchający właśnie wózek z dzieckiem, cieszy się tym co ma, w czasie gdy Pani radośnie fika w łóżku z jego lepiej wyposażonym przez naturę kolegą. 😀 To jest pieprzone, prawdziwe oblicze ziemi, tej ziemi i powód  traumy istot (myślących) tu żyjących, a nie majaczenie kolesia w białej mycce na głowie, którego kochają miliony, bo dostarczył im tego, czego oczekiwali, będąc zaprogramowanym przez skretyniały system wyzysku i innych ludzi, poddanych takiemu samemu praniu mózgów już od dzieciństwa, które przekazują z pokolenia na pokolenie, byleby podtrzymać status quo.

Oczywiście wrzucisz mi tekst typu, że znasz kogoś tam (na zasadzie, znam trzy pary, co coś tam – klasyka w dyskusji z kobietami na forach internetowych, bo nie da się tego sprawdzić a zarzucenie kłamstwa też nic nie daje, bo jest nie do udowodnienia – klasyczna manipulacja z listy Schopenahauera), kto jest inny, czy też żyje wbrew stereotypowi, a ja Ci powiem, że widzisz jedynie przedstawienie, a nie jak się ma ono do samej rzeczy. Pamiętaj, że kobiety potrzebują do spełnienia minimum +2 w SMV versus facet, który wyobraża sobie z nimi relację. 🙂 Ponieważ w naturze takie układy są bardzo, ale to bardzo rzadkie, każdy chciałby obcować z poukładaną dziesiątką, ale ona potrzebuje do szczęścia męskiej dwunastki, która zwyczajnie nie występuje w naturze, zatem każdy związek z facetem o niższym SMV będzie oparty na barterze lub czymkolwiek innym, niż to na czym być oparty powinien – wszystko inne jest wtórne i jest pochodną tej zależności – mam na myśli rzeczy typu szacunek, zrozumienie, chęć pomocy, wsparcie itp. – pamiętaj, że wbrew pragnieniom o byciu altruistami, kochamy tylko to co sprawia nam przyjemność, lub…umiera, ale tu już ocieramy się o litość. Z powodu doboru naturalnego (tak naprawdę 10% populacji mężczyzn posiada genotyp pożądany przez drogie Panie, a reszta, gdyby nie giętki kark, zasoby, czy spolegliwość, nigdy nie zobaczyłaby nawet kawałka waginy), będącego zresztą fundamentem założeń funkcjonowania ziemi, tej ziemi, mamy do czynienia w większości wypadków z czystym oszustwem, maskowanym tak zwaną miłością, będącą zresztą często okraszoną, totalnym zniewoleniem, a co za tym idzie niespełnieniem, owocującym na przykład tak zwanymi zdradami z jednej i drugiej strony. Czemu tak jest? I tu dochodzimy do kolejnego kłamstwa. Bo poligamia, będąca naturalnym stanem na ziemi, tej ziemi, ze względu na nieakceptowalne koszta społeczne, została zastąpiona monogamią. Oczywiście przez ludzi.:D Osobiście nie mam nic przeciw monogamii, a nawet ją wspieram, choć wiem, że jest to skutek zaprogramowania mnie przez stado, ale daleki jestem od udawania, gdzie stan typu zaradny koleś plus średnio atrakcyjna Pani, udająca poważne zainteresowanie i troskę, a będąca de facto, dużo poniżej jego SMV, gra żołnierza rodziny na wewnętrznym froncie walki, zaś jełop (nazwijmy rzecz po imieniu) rozdający teoretycznie karty jest cały happy, bo kosi $ i mógł spłodzić kiepskiego potomka, który bez zapieprzania jak dziki osioł, nie osiągnie nic w świecie prymitywnych kast i hierarchii. Takie jest prawdzie oblicze ziemi, tej ziemi, bez względu na to co mówią wybrani czysto politycznie, tak zwani przedstawiciele ludu, będący niczym innym, jak szujami odcinającymi kupony od ludzkiego strachu. I bez znaczenia jest, którą cześć systemu reprezentują, oraz czy mają krawaty czy też koloratki a może nawet chadzają w koszulach nocnych i wysadzają się w powietrze w imię iluzji, w którą kazano im wierzyć.

Reasumując, czemu ludzie o ekstremalnie wysokim SMV dążą do hypergamii, poligramii i maksymalnej dywersyfikacji genów, poprzez parzenie się z kim popadnie, byle miał wyższe od własnego SMV? To proste, bo są pieprzonymi robotami systemu, strzelającymi sobie fotki w kiblu z własnym selfie, jako dowodem zwycięstwa w loterii genowej 😀 I mają rację, bo jeśli coś na ziemi, tej ziemi się liczy, to właśnie to. Resztę system wykańcza, w sposób mniej (ekonomicznie), albo bardziej (nowotwory) radykalny i nie ma tu znaczenia, czy jesteś w pierwszej setce najbogatszych, czy wytrząsasz kosze na śmieci w parku.

Pamiętaj drogi Przyjacielu, o czym już wspomniałem wyżej, że jeśli masz odwagę uderzyć do kobiety, to ona ma co najmniej równe Tobie SMV, bo o to dba natura, ale z kolei ona, aby osiągnąć pełną satysfakcje, musi mieć co najmniej Ty plus dwa. Jak się teraz czujesz drogi bankomacie, dostarczycielu emocji, chłopaku do bicia (wpisz tu swój przypadek, ale nie przez pryzmat fotki ze swoją Panią, wrzuconej na FB celem potwierdzenia sukcesu, którego nie ma, tylko szczerze, przed samym sobą) sądząc, że ona Cię kocha? 😀 Oczywiście, gdy ją zapytasz, co o tym myśli, powie, że to bzdura, a ja jestem pusty emocjonalnie gówniarz, kanalia i gnojek, w ostateczności chory psychicznie, a tak w ogóle to nie rozumiejący kobiet i ich potrzeb. 😀 Na dziś wystarczy, abyś zapamiętał, iż jeśli oceniasz seksualnie swoją partnerkę wyżej niż siebie, to znaczy, że ona na 100% jest z Tobą z innego powodu, niż Ci się wydaje. W drugą stronę jest podobnie, gdzie wielu z nas odpuszcza walkę o lepsze geny i wchodzi w układ z panią o dwa, trzy poziomy niżej w SMV i do końca życia w spokoju odcina kupony od schabowego, wyładowując przy okazji na niej swoje frustracje. Nie martwcie się. Ona nie odejdzie, no chyba, że przelecicie jej matkę, albo najlepszą koleżankę, ale to ostatnie tylko wówczas jak tak zwani „ludzie” się dowiedzą. Piękny świat! Czyż nie?

No właśnie moi drodzy, w pełni noszący swe szyje powyżej horyzontu, zastanówcie się czasem, czy ktoś inny, nie jest czasem w stanie zawalić wszystkiego w co wierzycie, w pięć minut samym tylko faktem obecności i wykazania zainteresowania,rozwalając przy okazji misterną konstrukcję, będąca filarem Waszej osobowości? Oczywiście, ona jest inna…Tak wiem. Już to słyszałem. Mało tego, słyszę to bez przerwy.

Pozdrawiam serdecznie.
Artur Gutner

PS: Więcej pokory gladiatorze, więcej pokory, bo napinając się przypominasz nieświadome dziecko z zapałkami i butelką benzyny w stodole pełniej siana. Buźka.