Co łączy Bolka z Hitlerem?

Poniższy tekst jest żartem, więc tak sobie jeszcze nasmaruję a propos Bolka, bo jednak okazuje się, że są ludzie co wierzą, że elektryk obalił komunizm. Otóż drodzy państwo, żyjący w ułudzie pod tytułem świat to przyjazne miejsce, gdzie ludzie się kochają, są wspaniali i altruistyczni, a wszelkiej maści spiskowcy, to zasrane pisuary, albo pochodzenie z Radomia. 😀 Otóż oświadczam wszem i wobec, że historia ziemi, tej ziemi jest zapisana spiskami, gdzie możni tego świata wykorzystywali tak zwane słupy do realizacji swoich celów. Na małą skalę, miałem do czynienia z takimi słupami w korporacjach, gdzie koleś ze wsi w zamian za Audi A6 z przebiegiem 300tys i wypierdzianymi przez Turka fotelami (po kebabach!) był gotów sprzedać własną matkę, byleby mieć poczucie misji, wyjątkowości i spełnienia (a przy okazji na ratę kredytu hipotecznego).

Zacznijmy może od najbardziej znanego słupa a mianowicie pana Adolfo Hitlerasa, który to w oczach wielu, jest genialnym kapralem, który niczym powojenna kadra oficerska, w myśl zasady „nie matura, lecz chęć szczera, zrobi z Ciebie oficera” porwał za sobą całe Niemcy, ginąc ostatecznie w hekatombie spalony w dole, wraz z jedną ze swoich kochanek, Ewą Braun płonąc zalany benzyną. Zacznijmy od tego skąd wziął się kapral. Otóż był on wytworem wprost niemieckiego koncernu IG Farben (w którym palce maczał kapitał z niebieską gwiazdą) oraz koncernu prasowego Hindenberga (którego spadkobiercą w linii prostej jest Axel Springer Polska) :D. Kapitał, który to wszystko finansował, był oczywiście jedynie słuszny. Aby zrozumieć fenomen słupa kaprala musimy cofnąć się do 1917 roku, kiedy to pancernik Potiomkin wystrzelił salwę w kierunku pałacu zimowego, początkując przewrót w carskiej Rosji Romanowów przez pana zwanego Leninem, który był również finansowany przez określone koła (dziś są już na to dokumenty). Otóż towarzysz Stalin, będący wytworem rzezi w komunistycznej partii ZSRR, wyrwał się spod kontroli wspomnianych grup inicjujących zadymę na wschodzie (wiadomo, że chodzi o surowce) oraz szykując własne mikro imperium do marszu na zachód, który miał się zakończyć na klifie w Portugalii. Piłsudski, który był również słupem (agentem Austriackim, Niemieckim i Japońskim) był w latach trzydziesty za słaby do zatrzymania pochodu ludzi w walonkach, którzy widząc schody wdrapywali się po nich na czworakach jak po drabinie, wyrywając jednocześnie zlew w polskim majątku ze ściany jako najwyższe, prócz zegarka trofeum. Jak ktoś myśli, że sobie jaja robię, to niech zerknie w dokumenty odnośnie Sylwestra zorganizowanego przez rosyjskie władze okupacyjne w powalonym Wrocławiu. Impreza odbyła się u naczelnika miasta, w najlepszej sali balowej, a liczne żony rosyjskich oficerów, sprowadzone nań wprost z matuszki rasjii wystąpiły w zagrabionych Niemkom koszulach nocnych z atłasu, myląc je z długimi sukniami. Myślisz, że robię sobie jaja? Poszukaj…z łatwością dotrzesz do źródeł.

Zapętliłem się…wracamy do Adolfo 😉 Otóż jest on marketingową reakcją panów spod znaku ukrytego toporu, na potrzebę powstrzymania facetów o złotych zębach, oraz ich żon w koszulach nocnych imitujących suknie balowe. Operacja Barbarossa to nie był żaden atak na ZSRR, tylko zwykłe uderzenie wyprzedzające, przy czym od początku samobójcze, bo generalissimus Josip miał dużą przewagę nad armią zombie kaprala (która to za obietnicę przestrzeni życiowej i Garbusa dla każdego uwierzyła w swoją misję) tracą masowo kończyny i inne części ciała (jako lekturę tego co tam się działo polecam Wspomnienia pewnego Szwajcara, który na ochotnika jeździł jako kierowca w kolumnie sanitarnej w Warszawie). No dobra – mięcho armatnie, teraz jest i tak lepiej bo nie tracisz życia, tylko robotę, jak fikniesz, więc nie ma kłopotu. 😉

Otóż kto najlepiej zarobił na II wojnie światowej? Wspomniani chłopcy spod znaku niebieskiej gwiazdy, sprzedając całemu światu iluzję, kto najlepiej zarobił na upadku komuny? Kolczyk! 😀 Ktoś jeszcze wierzy w to,że koleś nie żyje? 😀 Hahahaha…jajecznica na śniadanie, czy płatki?

Tak samo było z Lechem. Zaszczepili mu poczucie misji i chłop do dziś się nie może obudzić 😀 Podobnie zresztą jak większość z nas. Co z tym zrobić? A na przykład posłuchać genialnego Daniela Blooma i oderwać się od tego wszystkiego na tyle, na ile się da, na przykład wyjeżdżając w Bieszczady 🙂 Wiecie co mnie najbardziej rozwala? Gdy nowo poznana białogłowa mówi mi,że ceni sobie wolność. 😀

Dobra! Walić to. Skupmy się na muzyce! Zapraszam!!!

PS: Obciął mi się tekst, bo mi coś komputer szwankuje, ale wiadomo o co kaman?