Niedojebani.

„Dama od „Frywolek”, nie jest panienką, lecz czcigodną matroną i Matką Polką. Lekarka, o której mowa, jest moją starą kumpelą i takie gadanie, jakie Pani proponuje, niczego tu nie zmieni. Ona chce dla mnie dobrze, podobnie jak mój szwagier organizujący mi randki w ciemno, bo głupi Beksiński nie wie, co dla niego dobre. No, ale głupi Beksiński dobrze wie, czego chce. Po prostu jedni lubią golonko, a inni krówki. Ja przecież nie narzekam jak „niedojebana panienka” w stylu „chciałabym kogoś zapoznać”. Narzekałem tak kiedykolwiek, choćby jeden jedyny raz? Jeśli nawet czegoś bym chciał i tego nie dostaję, to jest to po prostu nieosiągalne tak, jak nieosiągalna jest powtórna młodość i drugie życie. Tych wszystkich „niedojebanych” bardzo mi żal, ale mam ich wyżej uszu. Czy nie mógłby mnie ktoś zastąpić? Ostatnio jedna – nawet atrakcyjna – młoda entuzjastka z telewizji regionalnej chce sobie (po wizycie w mojej pracowni) wydziargać (na dupie?) mój obraz. Ja poniał waszu cionkuju aluzju (jak w tym polsko-rosyjskim dowcipie), ale nie mam ochoty współpracować. Czy chęć podlizania się Panu Bogu i zostania św. Franciszkiem wymaga ode mnie spolegliwości i w tym zakresie? W takim razie zmieniam sobie idola. Kogo by Pani proponowała zamiast św. Franciszka? Może Pol Pota?”

Zdzisław Beksiński