Przemijanie.

„A co ja mam powiedzieć o przemijaniu? Ile mi jeszcze zostało? Wszystko wpada do jakiejś dziury. Nie myśmy to pierwsi zauważyli. Marność nad marnościami, wszystko to marność. Nawet jeśli ktoś z nas zapisze się w pamięci zbiorowej, to na jak długo i przede wszystkim, po co? To jak sen we śnie. To porównanie też już kilkakrotnie wymyślono od nowa i zawsze tak samo. No, ale trzeba wracać do rzeczywistości, remontować, malować, kupować kolejne aparaty cyfrowe, powiększać lub zmniejszać cycki, zazdrościć innym, że jeszcze nie zjedli przydzielonego im kotleta pod nazwą życie. Na niektórych dopiero oczekuje na talerzu. Jakże wspaniale pachnie! Natomiast my, otumanieni alkoholem podanym litościwie przez pomocnika kata, stoimy pod szubienicą i nawet nie warto wymyślać i wypowiadać ostatnich słów, bo nikt z zajętych konsumpcją nie słucha. Ale im też nie ma czego zazdrościć. Będzie z nimi to samo co z nami. Albo napchają się po dziurki od nosa i wyrzygają to, co zjedli, albo będą sobie odmawiać i potem z żalem patrzeć, że niezjedzone zgniło. Wszystko to marność. Nie ma na nią skutecznego sposobu.”