Pogarda dla Berii.

„Ja nie gardzę nikim i nigdy i zaręczam Pani, że zarówno z Adolfem Hitlerem, jak i z Ławrentijem Berią rozmawiałbym z zainteresowaniem i bez poczucia jakiejś moralnej wyższości. Oczywiście, mogą mnie czyjeś poglądy wkurzać i bywam czasami bardzo złośliwy w ich opisywaniu, ale każdy jest, jaki jest i jakby powiedzieli buddyści, nie można węża oceniać kategoriami sępa lub przeciwnie. Jedno lata, drugie się czołga. Taką Bóg mu dał naturę. Ja nie jestem sędzią! Tak więc nie złagodniałem, bo zawsze byłem chodzącą łagodnością, której dalej nie sposób już posunąć, tak jak nie można uzyskać temperatury niższej od absolutnego zera. Zwracam delikatnie uwagę na to, że chrześcijańskie apostolstwo nie wymaga od apostoła umiejętności 100% przestrzegania przykazań, lecz tylko wzmożonego wysiłku w tym kierunku, oraz świadomości, że zgrzeszywszy, złamał przykazanie, poza tym wyrzutów sumienia, żalu za grzechy no i oczywiście aktu pokuty. Sam św. Augustyn powiedział, że 77-kroć na dzień i pada. Swoją drogą miał kondycję! Dziś zarabiałby pewnie w pornobiznesie. My mamy po prostu wpisane w genach oprogramowanie i zainstalowany pewien stereotyp zachowań i dążeń i niektórzy nie potrafią mu się oprzeć. Trochę inny stereotyp posiadają samce, a inny samice, ale w końcu dla religii liczy się właśnie to co wyżej: świadomość grzechu, żal za grzechy i chęć poprawy oraz akt pokuty. Jeśli jakiś księżulo rżnie swoich kleryków, to wcale z tego powodu nie musi być gorszym księdzem, bo jest nie tylko księdzem, ale przede wszystkim człowiekiem, ale ponieważ lud boży wszystko postrzega w uproszczeniu, to dla świętego spokoju zwierzchnicy przenoszą go na inne stanowisko lub wywalają z pracy. „