Życzenia.

Mamy Wigilię. Ludzie umówili się, że to ważny dzień, kiedy pielęgnuje się to wszystko co najlepsze między nami. I dobrze, z jednym warunkiem. Że nie ma w tym krzty fałszu, inaczej całość tego jakże ważnego z punktu widzenia tradycji wydarzenia jest zwykłą potwarzą – dla wszystkich jej uczestników bez wyjątku.
 
Czego mogę życzyć? Tego, żebyście nigdy nie próbowali zrozumieć prawdziwej natury ziemi, tej ziemi, jeśli nie jesteście wystarczająco silni na to co Was czeka za tą samotną skałą, zasłaniającą Całą Jaskrawość. Jeśli wierzycie w Boga (kimkolwiek jest) to pielęgnujcie tę wiarę jak najpiękniejszy kwiat ofiarowany przez najbliższego człowieka, jeśli macie kogoś, kto naprawdę Was kocha (ale nie – do you love me like i love you?) to dbajcie o niego jak o najcenniejszą relikwię, jeśli macie pasję, to wkładajcie w nią całych siebie, jeśli w coś wierzycie, to nigdy nie wątpcie, twórzcie swoje własne mikroświaty, oparte na Waszych zasadach i brońcie ich do końca przed ingerencją z zewnątrz, kochajcie ludzi i świat.
 
Jeśli mogę sobie czegoś życzyć, choć to może nieładnie, ale z pewnych względów poczynię wyłom w tradycji to tego, żeby mi nikt nie pisał jak to bardzo chce mnie przytulić, zabrać na spacer z litości, albo się ze mną przespać – to nie ja potrzebuję współczucia! Rozejrzyjcie się wokół! Wierzę w Wasze dobre intencje, ale musicie przyjąć, że tak jak wielu brzydzi śmierdzący wędrowiec na ścieżce w Bieszczadach, tak mnie brzydzi takie podejście. 😉
 
Życzę Wam, żebyście mieli dzieci. To jedyne dla czego warto żyć.
 
Wesołych Świąt! 🙂