Letnia niespodzianka.

Takie odkrycie w czasie łupania drewna. Szczerze mówiąc, to nie wiem jak przeżył. Szczapy rzucałem jedna na drugą, gdy układałem w pryzmę wyłonił się piękny motyl. Nogi przymarznięte do drewna, skrzydła z wolna ruszają się, jakby jeszcze raz chciał zerwać się do lotu. Zabrałem go delikatnie do piwnicy, dam mu jeszcze dzień lub dwa, może ma jeszcze coś do załatwienia?