3. Kapalu

Czas wstać, czas wstać, czas wstać! – droid podsunął w kierunku łóżka Jenny szklankę z sokiem z Cykronu.

O matko, która godzina? – powiedziała przez sen dziewczyna.

Piąta trzydzieści droga pani – odparł droid.

Jeszcze chwilę… – odparła Jenny.

Dobrze, mam zaprogramowaną drzemkę na 10 minut – odparł droid gasząc światło w pomieszczeniu.

Jenny od czasu, gdy została skierowana przez system do pracy w rządowej agencji informacyjnej skorzystała z przysługującego jej przywileju i wynajęła box w systemowym ośrodku mieszkalnym w samym centrum Kapalu, stolicy Nimbu. Było to bardzo prestiżowe miejsce ze względu na swój charakter, bliskość do miejsc rozrywki i kultury oraz bezpieczeństwo. Dostęp do poszczególnych apartamentów odbywał się się poziomu windy za pomocą inteligentnego systemu kontroli dostępu analizującego częstotliwość fal mózgowych, która dla każdego mieszkańca Nimbu różniła się nieco. Jenny miała problem z dostępem do mieszkania, bo system raz po raz gubił się i musiał korzystać z alternatywnego układu skanującego siatkówkę oka. Było to dość męczące, bo szybka pneumatyczna winda musiała się zatrzymywać na dłużej na 178 piętrze apartamentowca a Jenny była proszona przez droida o spojrzenie w skaner. Było to dość denerwujące…

Czas wstać, czas wstać, czas wstać! – droid wysunął sondę i raził Jenny prądem o niskim natężeniu, powodując wstrząs.

Spadaj gnoju! – wybuchła dziewczyna zrywając się na równe nogi.

Proszę wybaczyć droga Pani ale tak zostałem zaprogramowany. Czy na śniadanie życzy Pani sobie sałatkę z Primbo z owocami Cekrii czy może klasyczne Zamboo? – zapytał grzecznie droid.

Chcę zupę mleczną z kluskami baranie! – wrzasnęła Jenny podnosząc się na łóżku i wkładając balerinki.

Przykro mi, ale nie znam tego menu. – odparł droid.

Proszę wybrać z dostępnych opcji – dodał.

Zrób cokolwiek… – rzuciła zaspana Jenny.

Rozumiem. Proszę już wstać, mam Pani półtorej minuty spóźnienia co spowoduje niepotrzebny stres. Za chwilę podjedzie droid z makeupem. – do zobaczenia za chwilę – powiedział droid i cicho usunął się do sąsiedniego pomieszczenia.

Jenny wstała z łózka i siadła przed ekranem przygotowującym makijaż. Zobaczyła w nim swoją zmęczoną twarz i podkrążone oczy. W kilka sekund później podjechał droid wizażysta , który przywitał się grzecznie i zajął przygotowaniem dziewczyny do wyjścia z domu. Siadła przed ekranem i nie bez satysfakcji spojrzała na swoje wydatne usta, tak bardzo podobne do tych jakie widziała na starych filmach, które przekazała jej dawno temu mama. Wyglądała jak Monica Belluci w najlepszych czasach. Denerwowało ją, to że każdy Nimbu widział w niej przede wszystkim czysty seks. Jedynym, który ujrzał w niej człowieka był Kent. Nie dawało jej to spokoju, podobnie jak inteligencja Mikiego. Zamyśliła się…kurde, poznaję tylu przystojnych Nimbu w klubach a tych dwóch freaków nie może mi wyjść z głowy! I jeszcze ten bezczelny Miki! Za kogo on się ma? Nie tacy płaszczyli się przede mną a on śmie mnie ignorować…

Jak dziś modelujemy końcówki włosów? – zapytał droid wizażysta.

Wg wzoru 16 – odparła Jenny.

Służę uprzejmie – odparł droid.

Co oni właściwie tworzą? Dokąd zmierzają? Nie wiem jak to się stało, ale kiedy Kent patrzył na mnie, kiedy siedziałam w jego apartamencie miałam przebłyski świadomości jakby z innego wcielenia. Nie wiedziałam co się ze mną działo, ale miałam chwile, gdy jak błyski grzmotu przed moimi oczyma pojawiał się nieznany świat, postaci, które są mi zupełnie nieznane, pejzaże, które chciałabym narysować, emocje godne opisania! Nie, to na pewno jakaś sztuka oszustwa, coś na kształt szkoły uwodzenia a ten Kent to musi być niezły ogier. Tak się tylko maskuje…Ciekawe jakim cudem walczy z systemem będąc jego wiernym poddanym. Coś tu nie gra Jenny – musisz być mega czujna! Nie pozwól się złamać…

Czy życzy sobie Pani kawę z mlekiem czy bez? – zapytał droid.

Dziś jest środa, zatem? – odparła Jenny.

Bez mleka. – powiedział droid.

Jenny jedząc śniadanie ciągle rozmyślała nad przyczyną swoich niepowodzeń. Miała talent, wiedzę i kompletny brak wiary w siebie. Nie potrafiła sobie z tym poradzić. Był to zresztą powód dla którego wyszła z apartamentu Kenta na skutek nieprzyjemnego zachowania Mikiego. Będąc kobietą Nimbu nie zdawała sobie sprawy ze swojej ludzkiej natury, którą pieczołowicie przekazali jej rodzice będący…czystymi ziemianami znaturalizowanymi przez Karpezjan jako dostawcy energii. Prawdę mówiąc to było niesamowite, że system nie wykrył jej poprzez liczne zakłócenia falowej struktury świata. Cóż? Ta wiedza miała dopiero stać się jej kapitałem i wartością, a kluczem do tego był Kent. Czuła to podświadomie.

Podjechał droid odpowiedzialny za transport do miejsca pracy. Jenny zajęła miejsce z tyłu i nadal nie mogła przestać myśleć o Kencie. Dzisiejszy dzień zapowiadał się maksymalnie nudnie i przewidywalnie…

Trudno. Poczekamy do jutra. Chłopaki coś wymyślą…byleby Miki mnie zaakceptował – pomyślała wsiadając do droida….

Zycie zamieniło się w ciąg zer i jedynek zależnych od siebie…