Wieliczka.

Kto z nas w dzieciństwie nie był na szkolnej wycieczcie w kopalni soli w Wieliczce? Byłem i ja, ale niewiele pamiętam, bo podobnie jak lektury, które wtłaczają nam na siłę do głów w nieodpowiednim wieku, tak wycieczki w taki przybytki powinny być organizowane nieco później, zwłaszcza wtedy, gdy mogą pobudzić wyobraźnie młodego człowieka. Zresztą dziś widziałem długie sznury dzieci oprowadzanych przez młodych ludzi w przebraniu krasnali, którzy z pasją opowiadali o smoku zagubionym w podziemiach! 

Gdy usłyszałem propozycję zwiedzenia kopalni w pierwszej chwili wydało mi się to mało ciekawe, ale że wspomnienie z dzieciństwa przywodzące na myśl ogromną klatkę robiącą za windę, którą zjeżdżało się niesamowicie szybko w dół czując motyle w brzuchu, hałas obijających się o szyny elementów a także widoczne przez szpary elementy konstrukcyjne szybu wyryły się na tyle mocno w głowie 7mio latka, że pamiętam je do dziś, to postanowiłem zaryzykować. Do tego łódki, którymi pływało się w podziemnym jeziorze. Dziś windę klatkę zastąpiło srebrne Kone a po łódkach śladu nie ma ale i tak jest pięknie! Jestem pod dużym wrażeniem organizacji, oprawy, porządku, darmowych toalet i podziemnej restauracji, w której odbywają się zabawy Sylwestrowe (trzeba by pomyśleć…). Zabrałem też ze sobą aparat Zorka 5 i jak zwykle zrobiłem kilka zdjęć. Mam nadzieję, że się spodobają. W każde włożyłem wiele serca, wstrzymując oddech, aby obiektyw nie drgnął. Wszystko jest robione bez lampy. Zapraszam!

https://goo.gl/photos/TKCyyPMpGYFG4HkHA