Myśliwi i zwierzyna.

Klasyka gatunku:

„Ten ktoś, kto sam czuje się bezwartościowy, jeśli ma partnera, który okazuje mu zainteresowanie, może nawet nieświadomie, czy też półświadomie, wydedukować, że z partnerem coś jest nie w porządku, skoro interesuje się kimś takim jak on! Ja jestem bezwartościowy, a on się mną interesuje – więc jest z nim coś nie tak.”

Świetny tekst!

Idąc dalej:

„A czy jest jakiś typ osób, które częściej padają ofiarą takich ludzi, są bardziej podatne na pakowanie się w takie toksyczne relacje i tkwienie w nich?

Jest taki gatunek ludzi, nazwałbym go „osoby dobre”. Skrajnie dobre. To takie, które chcą pomóc i – co ważne – są skłonne do autorefleksji. Ktoś bezrefleksyjny, czyli przysłowiowy „młotek”, jeśli stanie się obiektem ataku toksycznej osoby, najczęściej odeprze go bezpardonowo: „Co się czepiasz? Nie podoba ci się coś, to spadaj”. I koniec tematu, taka osoba na toksyczność się nie zahaczy. Osoby autorefleksyjne, kiedy pada pod ich adresem zarzut, nie zbywają go krótkim „spadaj”, tylko zaczynają drążyć, szukać przyczyny – najczęściej w sobie. Osoby dobre bardzo łatwo padają ofiarą.”

Plus syndrom odrzucenia i mamy gotową receptę na udane życie.

Ktoś się jeszcze dziwi Beksińskiemu, Stedowi, Zentarze?

Bexa zawsze zapraszał znajomych do restauracji chińskich na obiad. Zawsze też za te przyjęcia płacił. Kiedyś coś się w nim zbuntowało na skutek autoterapii i przestał ich zapraszać. Co się stało? Nic. Przestali się do niego odzywać.

Główne pytanie pozostaje otwarte – czy błąd Matrixie jest w nas czy na zewnątrz a my jesteśmy jego pochodną czy odwrotnie?

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,16984324,Toksyczne_zwiazki.html