Dżoanna i Tomek.

Życie w drodze, więc prócz kolekcjonowania pięknych krajobrazów, które są niewątpliwym plusem tej pracy, mam sporo czasu na myślenie i czytanie. Bawiąc się w rozpoznawanie mowy przez Google powiedziałem prócz innych Tomek Beksiński. Pierwszy link zaprowadził mnie do bloga Dżoany, gdzie znalazłem mnóstwo ciepłych rzeczy o Tomku plus to, że ja pamiętam resztkami wyblakłej barwy jak on czytał fragmenty jej listów w Trójce Pod Księżycem. Powiem więcej, jestem niemal pewien, że posiadam gdzieś na kasetach fragmenty tych nagrań. Niestety jestem dość daleko od domu obecnie, ale już wiem co będę robił wieczorem. Przyszło mi też do głowy, że tak naprawdę jedynym problemem współczesności jest zbyt duży wybór. To on powoduje, że większość z nas czuje niedosyt na tej czy innej płaszczyźnie. Ja doskonale pamiętam ten klimat, który Dżoanna opisuje na swoim blogu:

„Doskonale pamiętam tę magiczną atmosferę: w pokoju półmrok, rozświetlony jedynie nocną lampką, ja zwinięta w kłębek na fotelu, na małym stoliku popielniczka i paczka Carmenów… a z radia płynęła muzyka, Jego muzyka, nasza muzyka i unosiła się wśród ledwo widocznej w ciemności mgiełki dymu.

Zaciągałam się tą muzyką – jak papierosem i wdychałam aż po trzewia, czując, jak wraz z dymem przenika i wypełnia całą mnie, po czubki palców u stóp.”

Kiedy jedynym dostępnym i to rzadko piwem była Warka czy Krakus problemu nie było a pianka i smak plus atmosfera sadu pod jabłonką spowitego ciepłym, wrześniowym słońcem nadawała niesamowity klimat temu co nas wówczas otaczało. Rzadkość stanowi najwyższą wartość u ludzi. Jeśli masz wybór, zbyt duży wybór to prowadzi on wprost do nieszczęścia. Tak jest z piwem, samochodami, ludźmi, ubraniami, knajpami. Chyba doszliśmy za daleko w tym wszystkim, wydaje mi się, że nikt nie spodziewał się, że prymitywnym w gruncie rzeczy istotom zwanym Homo Sapiens uda się dotrzeć aż tu, gdzie jesteśmy dziś. Co robić? Jak ograniczyć wybór? Ja wiem – ale dziś jeszcze nie czas by tam ruszyć. Może za kilka lat? Ale wtedy chyba będzie już za późno. Tomek pożegnał się z nami będąc niemal dokładnie w moim wieku – to kolejna, dość smutna refleksja. Chyba my wszyscy sprawiamy wrażenie twardych na zewnątrz, bo tego wymaga od nas świat ale w środku w każdym z nas żyje taki Tomek Beksiński.

Oddajmy znów głos Dżoannie:

„Nigdy nie wzięłam pod uwagę, że On też może być słaby, może potrzebować wsparcia – dołożyłam mu swój własny, nierzadko tragiczny ciężar. Do dziś myślę – że nie udało mi się w Nim zobaczyć człowieka z krwi i kości, który ma swoje marzenia/niespełnione miłości/smutki – a ja mu dokładam swoje… i że może tego nie udźwignąć …. że pisałam jak do instytucji – silnej, twardej, pewnej siebie, nieomylnej. Zrzucałam na jego wątłe barki swoją radość, nadzieje i chwilowe szczęście – ale także cały ogrom bólu i cierpienia. Nigdy nie zastanawiałam się – czy to nie za dużo, czy się pod tym nie ugnie, czy go to nie złamie.”

Zatrzymałem się na leśnej polanie nieopodal Łasku . Jest 31 stopni, trawa wciąż zielona, lekki wiatr…Czuję się dobrze.

EDIT:

Tu jest pies pogrzebany:

„Zaś cycki duże i małe są już teraz w każdym filmie, w każdym kiosku. Człowiek obojętnieje! W dzieciństwie na siłę wpychaliśmy się do kina, żeby przez ułamek sekundy zobaczyć ćwierć cycka na rok. Potem tygodniami gadało się o tym w szkole. A teraz wystarczy wyjść na miasto, a tu cycki cycki cycki… Po co mi komputer i gołe Moniki z Krakowa w Internecie?”

Tomasz Beksiński