Szycie, igły i dłonie.

„Mama zawsze dużo szyła i czasami na podłodze leżały igły strącane ze stołu. Przestrzegała, by na nie uważać, bo jak nadepnę, to mogą wejść w stopę i krwiobiegiem dopłynąć do serca. Okropnie się tego bałem. Gdy byłem większy, zrozumiałem, że trzeba uważać również na dotyk kobiecej dłoni, bo on także krwiobiegiem może dotrzeć do serca”.