Płeć mózgu.

Dzień dobry.
Dziś znów pewna młoda dama dała mi do myślenia – wiem, powtarzam się i za dużo myślę, ale taki już jestem a na zmiany nieco za późno. Otóż owa pełna wdzięku istota stwierdziła, że powinienem być kobietą! Gdybym podszedł do tematu na wskroś uczciwie to miałbym dwa wyjścia. Albo rozpocząć kurację hormonalną, zacząć ostre odchudzanie (jakoś ciężko mi sobie wyobrazić ponętną kobietę ważącą osiem i pół dychy) oraz skonsultować się z doktorem Szczytem w sprawie powiększenia piersi. Jako, że postanowiłem jednak się zastanowić nad sobą (bo wbrew pozorom bardzo cenię sobie uwagi tejże młodej damy) doszedłem do wniosku (biorąc pod uwagę filozofię gender, równouprawnienie, holokaust i inne sprawy) iż mamy dziś poważny kryzys męskości. Zapytałem nawet czy mam dać komuś w mordę i czy po tym będę bardziej męski? Przyznam szczerze, że z tym mógłby być pewien problem, bo w mordę dać umiem ale nie lubię tego robić ani się tym chwalić, zresztą gdyby kolega karateka, na przykład chciał mnie przetestować to sądzę, że moja awantura trwała by góra pięć sekund. No dobrze…skąd w takim razie zarzut odnoście mojej kobiecości? Otóż moi drodzy z powodu…kwiatów! Tak! W trakcie uroczej wymiany zdań (nie będę wnikał w szczegóły, bo preferuję nieco inną formę owej aktywności) na pytanie „co dziś będę robił wieczorem?” odparłem iż…będę sadził kwiaty 😀 Właśnie skończyłem tę czynność i jestem mega szczęśliwy bo naprawdę fajnie jest usiąść w ogródku pełnym kwiatów i napić się piwa. A propos…uważajmy na piwo…mój szef powiedział mi, że piwo zawiera dużo hormonów żeńskich i spożycie go w nadmiarze nie jest dobre. I co ja mam zrobić? Już dwie osoby (w tym jedna bezpośrednio) zauważają iż coś ze mną nie tak.
Miłego wieczoru 😀
Michaella