Nikifor, czyli jak żyć i mimo to pozostać dzieckiem?

11

Jeśli nie znosisz świata, to może warto stworzyć sobie własny, wewnętrzny świat? Eskapizm? Who cares? Jak mawiał mój wykładowca sztucznej inteligencji – jeśli nie umiesz odróżnić rzeczywistości od snu, to jaka to różnica, gdzie tak naprawdę egzystujesz? Taki właśnie był Nikifor. Z Krynicą jestem związany od lat, bardzo mile wspominam to miejsce bowiem wiąże się ono z reminiscencją czasów, w których byłem jeszcze normalnym człowiekiem. Normalnym, to znaczy żyjącym licznymi iluzjami, które stanowią doskonały napęd do działania i osiągania sukcesów w rozumieniu stada. Bohater dzisiejszego tekstu przyszedł na świat jeszcze w XIX wieku, jego matką była uboga kobieta pracująca w jednym z pensjonatów jako posługaczka, ojca nie znał, choć plotka głosi, że mógł nim być jeden ze znanych malarzy, który korzystając z zasobów przodków bawił w Krynicy, podrywając ubogie kobiety, szukające prawdopodobnie ucieczki od codzienności. Był kaleką, z przyrośniętym do podniebienia językiem, który sprawiał, że nie mówił, tylko bełkotał. Jego IQ wynosiło jedynie 54 za to miał…fenomenalny talent i pamięć wzrokową. Czytaj dalej Nikifor, czyli jak żyć i mimo to pozostać dzieckiem?

Hard problem of consciousness.

11

Proszę się nie martwić, tekst nie będzie po angielsku.  Terminu zapożyczonego z obcego języka użyłem tylko dlatego, że polskie tłumaczenia wydają mi się dość karkołomne i nie do końca oddają istotę zagadnienia. Wszyscy zainteresowani odpowiedzią na pytanie „kim jesteśmy, lub co nas otacza” znają słynny eksperyment Younga, gdzie wykazano na podstawie zjawiska zwanego dualizmem korpuskularno-falowym, iż światło posiada dwoistą naturę, która ulega zmianie z cząstkowej na falową na skutek obserwacji przez fizyczną postać obserwatora. Niektórzy wysnuli na tej podstawie błędną moim zdaniem koncepcję, iż to my sami kreujemy rzeczywistość ingerując w fundamentalną naturę np cząstek elementarnych poprzez fakt obserwacji, czyli „nastawienia” lub oczekiwań wobec rzeczywistości. W prostych słowach można ując to tak, że rzeczywistość jest tym co sobie sami zaprojektujemy. Wówczas stan nieoznaczony cząstek zmienia się w stan oznaczony, będący budulcem indywidualnej percepcji rzeczywistości każdego z nas. Interpretacja świata wynika wyłącznie z nastawienia, bowiem każde zdarzenie można odebrać na wiele sposobów. Temat z pozoru wygląda seksownie, ale osobiście jestem zwolennikiem teorii iż to co nas otacza jest z obiektywnego punktu widzenia obojętne, a to tylko my, jako obserwatorzy możemy tym zjawiskom nadać odpowiednią wartość, np subiektywnie dobrą, bądź złą, co nie znaczy, że mamy wpływ na kontinuum przestrzenno czasowe. Nadal skłaniam się ku tezie, że oglądamy swoisty film, będąc w nim jednocześnie aktorami, reżyserami i widzami w jednym. Czytaj dalej Hard problem of consciousness.

Poza granice wyobraźni.

11

Opowieść o Tomku. 24 grudnia 1999 roku odszedł na zawsze, wierząc głęboko w to, że śmierć jest ostatecznym końcem wszystkiego. Historia życia oraz odpowiedź na pytanie – dlaczego – zawarta w prawie trzy godzinnej audycji. Może ktoś zrozumie? Zapraszam.

Jeśli koniec procesu nie różni się od początku…

11

…to jaki sens ma to wszystko co pomiędzy? To genialne pytanie znalazłem kiedyś w sieci i stuka mi ono w głowie od kilku lat. Faktem jest, że jakiekolwiek cele w życiu człowieka mają sens jedynie krótkoterminowo, jeśli do tego dodamy fakt, że niemal każda działalność homo sapiens jest prowokowana przez czysty hedonizm to mamy żywy obraz bezsensu tego co nas otacza. O powstaniu życia na ziemi, świadomości, inteligencji nie będę wspominał ponownie, zainteresowanych odsyłam do Dawkinsa – kolejność dowolna, choć radzę zacząć od Boga Urojonego. Dziś zajmiemy się stosunkowo nowym problemem a mianowicie zjawiskiem zwanym depresja egzystencjalną. Czytaj dalej Jeśli koniec procesu nie różni się od początku…