Dlaczego grając przegrywasz życie?

11

Niniejszy tekst jest adresowany do osób, które na skutek określonej konfiguracji zdarzeń znalazły się w sytuacji, gdzie deficyt bliskości z drugą osobą jest tak wielki, że zaczyna wymuszać maksymalizację atencji celem przełamania impasu oraz zasypania pustki emocjonalnej, co zawsze w finale wiąże się z potężnymi stratami – mentalnymi, materialnymi i osobistymi. Zacznijmy od tego, że proces alienacji człowieka ze środowiska zaczyna się już w dzieciństwie. Na przyszłość wpływ mają oczywiście liczne czynniki zdeterminowane genetycznie (jak określone cechy fizyczne, czy dziedziczone traumy) oraz wynikający z nich proces asymilacji ze środowiskiem, w którym przychodzi nam egzystować. Jeśli w jakikolwiek sposób odstajesz od stada (czy to fizycznie, mentalnie, a nawet emocjonalnie) jesteś skazany na alienację a kolejne, otrzymywane z otoczenia razy powodują, że zaczynasz szukać problemów w sobie lub też przekuwasz wewnętrzny ból w zewnętrzną agresję. W tym miejscu skupię się na alienacji a nie na tzw acting out. Niemal każdy psychoterapeuta będzie prowadził proces leczenia próbując wpisać Twoje reakcje w oczekiwania systemu. Zatem? Masz się dostosować do otoczenia uruchamiając stłamszone w procesie dorastania cechy, które pozwolą się zaadoptować do skurwiałego do cna społeczeństwa. Niewątpliwie przyczyni się to do poprawy jakości życia, jeśli terapia przebiegnie w pożądany sposób, ale… będzie to wyłącznie przykrywanie gówna lukrem. Póki działają prochy, chodzisz na terapię, pierzesz sobie mózg możesz jako tako egzystować, ale wystarczy jedna poważniejsza rysa w życiu, śmierć bliskich, utrata stabilizacji, impuls, aby wszystko szlag trafił a misternie tworzona fasada zawaliła się w jednej chwili jak domek z kart. Czytaj dalej Dlaczego grając przegrywasz życie?

Świat zmusza Cię by grać.

11

Jakiś czas temu spotkałem na FB człowieka, którego cechowało dość otwarte myślenie. W czasie wymiany zdań pod pewnym fanpagem kolejnego kołcza od wyklepywania rzeczywistości napisał coś ciekawego.

„Ja się czuję stłamszony tym, że społeczeństwo wymaga ode mnie optymizmu, podczas gdy mój na wskroś logiczny umysł wrzeszczy, że tu NIKT PERMANENTNIE nie jest szczęśliwy a jeśli nawet dłużej to tylko chwilami, za to retoryka jest taka, jakby to była kraina szczęścia! Telewizja, internet, otoczenie, pokazuje wyłącznie sztucznie zadowolonych ludzi nakazując racjonalnej mniejszości dostosowanie lub alienację. Ja tak nie chcę. Mam prawo trwać we własnym świecie, miejscu z ograniczonym do minimum lub wyeliminowanym racjonalizowaniem i wyparciem. Mam prawo czuć na plecach oddech śmierci, zapach gnijących ciał, odór rozpadającego się, porzuconego ciała. To jest prawdziwe życie a nie bal na Titanicu i gra, gra, gra, sztuczny uśmiech, uśmiech, uśmiech. Ten czas TU i TERAZ to wszystko co mamy.”

Oczywiście większość zarzuciła mu fatalizm, brak pozytywnego myślenia, gnuśność, brak werwy, kompletną miernotę i bycie „przegrywem”. Czy aby na pewno będąc sobą miast poddawać się społecznemu nurtowi udawania rzeczywistości, której  nie ma zasługujesz na miano przegrywa? Czytaj dalej Świat zmusza Cię by grać.

„Mięso nigdy nie będzie mną rządzić”!

11

Cytat z człowieka, który gdyby żył dziś skończyły 61 lat. Aby pozwolić sobie na niezgodę na rządzenie nami przez „mięso” trzeba mieć naprawdę twardy charakter, być gotowym na wyrzeczenia, rezygnację z uciech doczesnych dla których większość tłuszczy jest w stanie poświęcić życie. Wielki człowiek, wielkie idee – wspomnijmy go dziś w tym wyjątkowym dniu. Czy ktoś podejmie się odczytania przekazu z 1983 roku? Tak, już wtedy ten człowiek wiedział to co wielu z nas z mozołem poznaje dopiero teraz. Jak zwykle nie liczę na głębszą refleksję, ale dwie, trzy osoby złapią sens. Tego jestem pewien. 🙂 Dawno nie byłem w Sanoku, chyba czas najwyższy zapalić znów świeczkę w miejscu, gdzie spoczywają geniusze.

Living my dream.

11

Każdy z nas żyje własnym snem. Tu gdzie jestem obecnie czas płynie inaczej. Ciemne chmury przetaczają się po niebie, czarne plaże nęcą spokojem  a chłodny wiatr podszywa zimnem typową „koledżówkę” podobną do tej, którą lata temu nosił Kevin Arnold. Smieszne? 🙂 Wiem, nie stać Cię na sentymentalizm bo skoorwiałe do cna społeczeństwo wymaga od Ciebie siły, waleczności i „sukcesu”, więc siłowo kreujesz się na debeściaka, byleby otoczenie nie odkryło kim naprawdę jesteś. Wiesz co? Jeśli to Twój schemat to właśnie przegrywasz własne życie a najlepsze jest to, że nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Zresztą, w finale i tak wszyscy przegramy, więc może chodzi wyłącznie o to, aby przegrać na własnych a nie narzuconych społecznie warunkach? Czytaj dalej Living my dream.